Życie zaczyna się po czterdziestce cz.2 czyli pięć błędów jakie popełniają mężczyźni

0

Życie zaczyna się po czterdziestce cz.2

Szumnie zapowiedziałem prowadzenie mini bloga na blogu Klasyczne Buty, a jak na razie skończyło się na jednym wpisie. Coronawirus i nowe projekty związane z otwarciem naszego salonu w Elektrowni Powiśle w Warszawie trochę opóźniły powstanie kolejnego tekstu ale co się odwlecze to nie uciecze. Poprzedni artykuł pisałem jeszcze zimą, teraz mamy lato, zmieniło się także otoczenie, casual i smart casual niemal całkowicie wyparł strój formalny. W mojej opinii to bardzo dobrze ponieważ oba te style dają dużo większą swobodę by dobrze wyglądać niż strój typowo biznesowy. Jak już wspomniałem wcześniej, stylizacje swobodne nie są tożsame z brakiem stylizacji lub niedbałym ubiorem. Wypadałoby też pamiętać, że wiek (w końcu mówimy o życiu po czterdziestce) też wprowadza pewne ograniczenia. Fajnie jest bowiem wyglądać młodziej ale facet 40+ ubierający się niczym nastolatek naraża się na śmieszność. Poniżej pięć podstawowych błędów które, w mojej opinii, rujnują stylizacje smart casualowe i casulowe u dorosłych mężczyzn.

                                                                                           

1. Noszenie koszulek z wielkim logo producenta.

 To jest MASAKRA. W jakim celu ktoś to robi? Czy dana marka płaci mu za to? Jeśli tak to rozumiem, w przeciwnym wypadku to jakiś przedziwny objaw będący mieszanką narcyzmu i zakompleksienia. Nie mam problemu z delikatnym logo na piersi ale facet z „koniem” wyhaftowanym od pępka do szyi lub z napisem „I love Tommy” jest zwyczajnie śmieszny. Dodam  od razu, że najbardziej prestiżowe marki jak Kiton, Brioni czy Loro Piana mają bardzo niewielkie loga lub nie mają ich wcale. Zresztą chociażby Ralph Loren w swoich najlepszych kolekcjach w ogóle nie umieszcza swojego znaku firmowego (jest on tylko na metkach). Zasadą jest, że im gorsza jakość danej rzeczy tym większe logo. Chodząc więc z ogromnym koniem na piersi deklarujemy wszystkim – tak kupiłem firmową koszulkę ale jest ona najgorszej jakości, wytwarzana masowo dla małolatów. Według mnie sensowniej jest kupić „no name” z przyzwoitej bawełny. Wygląda znacznie lepiej i kosztuje dużo taniej. Zresztą spójrzcie na te dwa t-shirty: z lewej koszulka z olbrzymim logo za 30 dolarów, z prawej Loro Piana za 400 dolarów bez żadnegologo.

                                       

 2. Pozorne oszczędzanie na ubraniach i butach

Amerykanie mają powiedzenie „You buy cheap, You feel cheap” czyli kupujesz tanio i czujesz (się) tanio. Przy czym w tym stwierdzeniu nie chodzi o cenę, bo zawsze warto szukać dobrych promocji ale o jakość za nią stojącą. Oczywiście kupując rzeczy Loro Piany, Brunello Cucienelli czy Ermenegildo Zegna nie możesz popełnić błędu – to co kupisz będzie doskonałej jakości, a przy okazji kosztuje fortunę. Z drugiej strony jeśli kupimy spodnie za 30 czy nawet 50 złotych na bazarze nieopodal naszego bloku, to też bezbłędnie możemy uznać, że kupiliśmy coś kiepskiej jakości. Podobnie z butami – dobrej jakości nie mogą kosztować 200 złotych, inna sprawa  że czasami nawet te kosztujące 1000 zł są kiepskie (patrz punkt nr 1). Jeśli kupisz coś słabej jakości od razu to poczujesz, zgodnie z powyższym powiedzeniem, w sztucznych tkaninach będziesz się pocił nawet zimą, słabej jakości bawełna skurczy się i powykręca na wszystkie strony, klejone buty z „ekoskóry” ( która nie jest ani skórą, ani eko), rozlecą się po sezonie. Jest też jeszcze druga sprawa, w rzeczach kiepskich nie tylko fizycznie ale także psychicznie czujemy się źle. Po prostu obcowanie z rzeczami ładnymi i dobrej jakości jest dużo przyjemniejsze niż z tandetą. Elegancki strój dodaje pewności siebie i sprawia, że jesteśmy lepiej postrzegani przez nasze otoczenie. Jego noszenie to po prostu przyjemność.

W jaki sposób kupować ubrania dobrej jakości jeśli nie wygraliśmy w totolotka? Spodnie uszyte w Loro Piana są genialne ale kosztują 1500 dolarów. Marynarka Brunello Cucinelli to wydatek rzędu 3-4 tysiące dolarów. Jeśli kogoś stać – super, gratuluję, podziwiam i zazdroszczę.  Jeśli jednak nie, proponuję poszukać w Klasycznych Butach. Mamy marynarki z kolekcji Brunello Cucinelli w cenie 1000 złotych, ta sama tkanina, ten sam krój, szyte w pracowni M.Ceran. Spodnie szyte z tkaniny od Loro Piana zachwycają jakością, a kosztują poniżej tysiąca złotych. Ręcznie szyte obuwie, które dzięki temu, że zostały zrobione z wysokiej jakości skóry będą co roku lepiej wyglądały, również w cenie znacznie poniżej tysiąc złotych. Ktoś może powiedzieć, że 700-800 złotych to ciągle dużo. To prawda, ja jednak uważam, że lepiej oszczędzać kilka miesięcy i kupić coś naprawdę dobrego, co będzie mi służyło kilkanaście lat, niż nabyć badziew, który ani nie wygląda ładnie, ani nie jest trwały, nie daje przyjemności z noszenia i tak naprawdę są to pieniądze wyrzucone (zazwyczaj do śmieci, bo tam trafiają dość szybko takie rzeczy). W niskiej jakości rzeczach niestety nie będziesz wyglądać dobrze, jeśli wiec zależy Ci na stylu musisz zainwestować w swój wizerunek. W Klasycznych Butach  możesz skompletować za relatywnie nieduże pieniądze ubiór, którego nie powstydziłby się James Bond, a czy jest jakiś facet, który by nie chciał wyglądać jak Sean Connery lub Daniel Craig?

Poniżej te same stopy  z od góry w butach sieciowych (wcale nie tanich) i poniżej w butach ręcznie sztych średniej jakości (Berwick). Może jednak warto dopłacić te 200 złotych?

                                        

                               

 3. Źle dopasowany rozmiar buta/odzieży

 Mamy zwyczaj noszenia za dużych ubrań i butów. Bierze się to zapewne z kilku powodów. Po pierwsze w obszernych ubraniach czujemy się swobodnie, po drugie – mamy zapas w przypadku przytycia (tak wiem, że to dziwny ale zaskakująco częsty argument), po trzecie brakuje nam wiedzy jak naprawdę powinien wyglądać dobrze dopasowany garnitur, marynarka czy koszula, a po czwarte nie mamy pojęcia jak fatalnie wyglądamy w za dużych rzeczach J To ostatnie stwierdzenie szczególnie dotyczy osób przy tuszy. Zbyt luźne rzeczy dają im poczucie komfortu i w ich opinii maskują niedoskonałości sylwetki. W rzeczywistości jest odwrotnie, dodatkowo pogrubiają. Z podobnych przesłanek wynika nadzwyczajna popularność bluz dresowych, w których każdy, nawet o sylwetce Apolla wygląda jak wór kartofli. Oczywiście osoby o niestandardowych gabarytach (niekoniecznie z nadwagą) mają problem ze skompletowaniem garderoby. Większość ubrań szytych jest na przeciętne osoby o wzroście między 170 a 188 i w rozmiarach od 44 do 56.  Powyżej tych wymiarów jest już tyle niewiadomych, że niezmiernie trudno jest uszyć marynarkę, koszulę czy spodnie. Osoba o wzroście  2 metry nawet jeśli ma idealne proporcje ciała będzie musiała szyć rzeczy na miarę. Jednak jeśli ktoś ma 175 cm wzrostu i waży 120 kilo to niech nie dziwi się, że ciężko mu znaleźć dla siebie coś eleganckiego i jednocześnie dobrze leżącego. Nawet  szycie na wymiar może być trudne dla takiej osoby, wiem coś o tym bo to moje wymiary sprzed kilku lat. Najlepszym rozwiązaniem jest wzięcie się za siebie i zrzucenie przynajmniej części zbędnych kilogramów.  Nagle okaże się, że świat ubrań stanie przed nami otworem J, a zapewniam bazując na własnym doświadczeniu, że to szalenie miłe uczucie.

Inna sprawa to brak wiedzy o tym jak długi powinien być rękaw w marynarce lub koszuli. W latach 80-tych i 90-tych wszyscy mężczyźni w Polsce chodzili niczym zombie – z rękami wyciągniętymi przed siebie. Sprzedawca przy sprawdzaniu czy rękawy marynarki/koszuli są za długie zawsze prosił o wyciagnięcie rąk przed siebie, oczywiście wówczas za długi o 5 cm rękaw stawał się idealny. Tylko czy ktoś widział kiedykolwiek żywego człowieka chodzącego w ten sposób (w sumie martwego też osobiście nie widziałem)?  Co zrobić by uniknąć złego dopasowania ubrań lub butów do naszej sylwetki? Należy albo wybrać dobry salon, z kompetentnymi sprzedawcami (polecam nasz J) albo samemu się dokształcać w tym temacie, jest mnóstwo blogów (my też prowadzimy poradnik na stronie internetowej www.klasycznebuty.pl) filmów na YouTube itp. Niestety w sieciowych sklepach poziom wiedzy sprzedawców jest, delikatnie mówiąc, kiepski, więc jeśli chcemy się ubierać w sieciówkach tylko nasz wysoki poziom kompetencji ustrzeże nas przed wyglądaniem jak strach na wróble.

Co do butów na wyjątkowo długie, krótkie, tęgie, szczupłe stopy  zapraszamy do Klasycznych Butów. Nie straszne są nam rozmiary 38 i 48, mamy buty uszyte na niemal wszystkich kopytach, na pewno pomożemy.

 4. Niewypastowane, brudne buty

 Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak to widać. Brudny, zaniedbany but rujnuje najlepszą, najdroższą, najbardziej wysublimowaną stylizację. Zadbane i dobrej jakości buty to najlepsza wizytówka mężczyzny. Buty to element stylizacji, na który nasi rozmówcy najbardziej zwracają uwagę, ponieważ są punktem skrajnym sylwetki (drugim jest głowa). Jeśli są niezadbane od razu wystawiają nam opinię flejtucha.

 

 5. Nie dbanie o detale

 Na wygląd całości wpływają szczegóły. Ubranie nawet od Loro Piana jeśli jest pomięte wygląda kiepsko. Rzeczy powinny być wyprasowane i czyste.

Istotny jest też dobór kolorów, nie wszystko ze sobą pasuje, a czarny absolutnie nie jest uniwersalnym kolorem. Jeśli nie potrafisz samemu dobrać barw, poszukaj inspiracji na blogach lub YT, jest ich tam mnóstwo. Jeśli bowiem zestawisz czarne spodnie i jasno brązowe buty to bez względu na ich jakość, nie będą dobrze wyglądały. Ponadto należy pamiętać, że jesteśmy dorosłymi mężczyznami, więc raczej kiepsko będziemy wyglądali w postrzępionych jeansach, koszulkach z dziurami po bokach, butach z cekinami itp. Zostawmy te stroje małolatom, a sami postawmy na coś bardziej klasycznego. Oczywiście należy unikać przegięcia w drugą stronę. W końcu czterdzieści lat to nie koniec życia, więc nie musimy chodzić wyłącznie w czarnych lub brudnoszarych ubraniach, jak mieli to w zwyczaju nasi dziadkowie. Poniżej prezentuję kilka stylizacji, które w mojej opinii dobrze łączą klasykę z luzem. Detale wreszcie to też dodatki. Jeśli chodzi o biżuterię rekomenduję wyłącznie zegarek, najlepiej dobrej jakości. Wszelkie sygnety, łańcuszki i rzemyki nie wnoszą niczego sensownego do stylizacji. Jeśli studiowałeś w West Point i tam zdobyłeś swój sygnet – faktycznie noś go z dumą ale jeśli wpadł Ci do głowy pomysł by kupić wielki złoty pierścień i tam wybić swoje inicjały, porzuć go jak najszybciej.

Ładny, dobry zegarek to fantastyczny i w zupełności wystarczający dodatek. Tom Ford twierdzi, że ładny diver można założyć nawet do formalnego garnituru (ale nie do smokingu) więc na początek wystarczy Ci jeden ale za to porządny zegarek. Marynarkę możesz ozdobić poszetką chociaż nie jest to obowiązkowe, niektórym mężczyzną bardzo one pasują, innym nieco mniej. Elementem stroju , który zawsze mi się podobał jest chusta na szyi czyli fular. Ja wyznaję zasadę less is more, lepiej mniej dodatków niż za dużo.

 

Ostatnia rada brzmi – przestań się słuchać w kwestii ubioru wyłącznie swojej partnerki. Czasami kobiety posiadają wiedzę na temat męskiej elegancji ale dużo częściej…tak nie jest. Wielokrotnie przychodzili do naszego salony mężczyźni z żonami i narzeczonymi, zdarza się że także, o zgrozo, z matkami. Czasami uwagi Pań były słuszne i sensowne ale równie często wykazywały się one całkowitym brakiem znajomości męskiego dress codu, a ich połączenia kolorów zaskoczyłyby Marsjanina. Jeśli samodzielnie nie czujesz się na siłach by wybrać strój i buty, poświęć trochę czasu, poczytaj na blogach, pooglądaj Instagram i poszukaj  inspiracji na YouTube. Jest tam mnóstwo cennych rad dawanych przez prawdziwych znawców męskiej mody. Oczywiście jeśli Twoją partnerką jest Miranda Priestly słuchaj jej we wszystkim co dotyczy ubioru.

Poniżej propozycje stylizacji:

 Ich motywem przewodnim był elegancki luz.

Lubię czuć się swobodnie w ubraniu, a jednocześnie zależy mi by ubiór był elegancki.

Na ręku miałem automatyczny diver Hydroconquest szwajcarskiej marki Longines – obecnie mój ulubiony zegarek. Pasował do każdej stylizacji więc chyba Tom Ford wie co mówi :)

Zdjęcia robiła i układała choreografię Iza Włodkowska i własnie dlatego na wszystkich jestem uśmiechnięty - Iza mi kazała.

 Stylizacja nr 1

 Swobodna elegancja

Najbardziej „na luzie”. Zwykły biały t-shirt w serek, a na nim moja ulubiona marynarka Partigiani z lnu, uszyta pod Neapolem z tkaniny z bliska wyglądającej jak siateczka. Oczywiście marynarka jest bez podszewki i konstrukcji. Dodatkowo genialne, bawełniane chino z luksusowej manufaktury MMX, szyte we Włoszech oraz zamszowe, lekkie loafersy Carlos Santos i skarpetki Pedemeia. Zestaw idealny na co dzień, do pracy w casual friday, na drinka z kumplami, na spacer czy wypad do kina z partnerką. W takiej stylizacji wyglądasz na dorosłego faceta ale kiedy wchodzisz do klubu to ochrona nie pyta się czy przyszedłeś po swoją córkę.

 Stylizacja nr 2

 Elegancki casual

 Zmienione zostały w niej dwie rzeczy. Zamiast t-shirta mamy koszulkę polo, a zamiast blezeru Partigiani, marynarkę z tkaniny będącej mieszanka lnu i wełny z kolekcji Brunello Cucinelli uszytą przez M.Ceran. Zestaw jest odrobinę bardziej formalny niż nr 1 i nadaje się wszędzie tam gdzie strój casualowy jest mile widziany, do pracy jeśli nie ma określonego dress codu, na lunch z partnerką lub kolegą z pracy, na spacer.

 Stylizacja nr 3

 Biznes casual na sportowo

 Moja ulubiona. Kardigan z cienkiej wełny Andrea Fenzi, kolejne fantastyczne spodnie od MMX tym razem jeansy, koszula buton down Artigiano z przewiewnej, bawełnianej tkaniny i buty derby ze skóry licowej i zamszu hiszpańskiej marki Berwick.  To zestaw na co dzień, na przykład do biura. Kardigan z powodzeniem w tym wypadku zastąpi marynarkę i jest doskonałym rozwiązaniem dla osób, które za nią nie przepadają. Biała koszula nadaje trochę powagi, którą skutecznie kontrują jeansy i casualowe buty. Stylizację można dodatkowo sformalizować dodając np. granatowy knit i zmieniając buty na jasno brązowe, brogowane oxfordy np. takie https://klasycznebuty.pl/pl/p/Barker-Newcastle-Conker-Oxford/6029.

 Stylizacja nr 4:

 Smart casual z odrobiną luzu.

 Ozdobą tej stylizacji są granatowa marynarka M.Ceran z tkaniny wełniano-lnianej oraz cudownie delikatne spodnie Klasyczne Buty z mieszanki wełny i jedwabiu wytworzonej przez Loro Piana. Dzięki temu, że są w zbliżonym kolorze wyglądają na garnitur, a jest to zestaw koordynowany. W przeciwieństwie do większości moich kolegów stawiam na stylizacje mono kolorystyczne, zasadę less is more stosuję także do barw – im ich mniej tym, według mnie, lepiej. Biała koszula Artigiano dodaje całości elegancji, a styl smart casualowy podkreślają białe snaekersy marki Berwick. Gdyby zamiast nich założyć brązowe oxfordy i knit (np. bordowy)  mielibyśmy idealny zestaw biznesowy na lato. To świetny przykład stylizacji, w której buty zmieniają bardzo dużo. W ręku trzymam piękny weekender marki Garda.

  Stylizacja 1

 Stylizacja 2

 

Stylizacja 3

 

Stylizacja 4

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl