Dziennik subiekta cz. 2

0

Dziennik Subiekta Sklepu KlasyczneButy część 2.

W poprzednim wpisie podzieliłem się z Państwem moimi ogólnymi obserwacjami poczynionymi podczas ostatnich miesięcy pracy w KlasycznychButach. Muszę jednak stwierdzić, że im bardziej wgryzam się w specyfikę branży tym większy jest poziom zdumienia nad moją własną ignorancją w temacie oraz oczywiście nad przyzwyczajeniami Szanownych Klientów, które są hm… jak by to elegancko ująć… może nieszablonowe. Ostatnio zacząłem się zastanawiać jak udało mi się przeżyć ostatnie czterdzieści kilka lat bez tej wiedzy o butach jaką mam teraz – zaczynam przerażać sam siebie, a moja żona już od jakiegoś czasu patrzy na mnie jakby obawiała się, że jej mąż dostał lekkiego pomieszania klepek. No cóż powiedziałem A, czas na B.

Kolejnym…nieszablonowym przekonaniem (poza opisanym w pierwszej części poglądem na temat ceny obuwia) jest to, że buty powinny być uniwersalne – czyli do wszystkiego. Te same buty powinny pasować na ślub i do pracy, do garnituru i jeansów, a w dodatku także do lasu na grzyby i może nawet na ryby. Jakże często przychodzą do nas Klienci, którzy chcą kupić buty na ślub do granatowego garnituru i jednocześnie zaznaczają, że chcieliby je używać częściej. Gdy pytam czy garnitur ślubny też będzie używany częściej odpowiadają, zdziwieni moim pytaniem (może też myślą, że brak mi piątej klepki), że wcale nie, a tylko od święta – to taki ubiór na wyjątkowe okazje. To dlaczego do pioruna, buty dobrane do garnituru na wyjątkowe okazje miałby nagle pasować na wszystkie okazje? Ciekaw jestem kto wkłada te same spodnie, nawet najdroższe, na ślub, pogrzeb, do pracy, na dyskotekę, jak idzie na grzyby albo zamierza skopać ogródek? Jeśli ktoś z Państwa właśnie zastanawia się na odpowiedzią to informuję, że to było pytanie retoryczne – oczywiście, że nikt. Każdy ma w szafie jeansy, spodnie garniturowe, krótkie spodenki i jakieś chino. Pewnie nawet kilka par każdych, zapewne jaśniejszych i ciemniejszych w różnych kolorach. Ta sama zasada tyczy się obuwia. Inne zakładamy na ślub, inne do pracy, jeszcze inne gdy idziemy na plażę (i wcale nie myślę o klapkach), a kolejne gdy wychodzimy na spacer. Przewaga butów nad spodniami jest taka, że nie musimy mieć kilku par tego samego rodzaju, choć oczywiście jak najbardziej możemy. Skoro bowiem mamy kilka par jeansów to czemu nie kilka par butów do jeansów? Na pytanie Klienta, jak często będę nosił lakierki odpowiadam, że tak samo często jak smoking, do którego je kupuje. Istnieje też jakiś przedziwny mit na temat uniwersalności czarnych butów. Niby się nie brudzą i do wszystkiego pasują. Cóż, czarny kolor brudzi się tak samo jak każdy inny, to chyba oczywiste. Czarne buty faktycznie pasują niemal do wszystkiego o ile spełnimy jeden z dwóch warunków (a najlepiej oba z nich). Mianowicie jesteśmy grabarzem lub wampirem. Co do zasady bowiem czarne obuwie pasuje tylko do czarnych garniturów, a te nosi się wyłącznie na pogrzeby lub po zachodzie słońca. Tak więc jeśli ktoś non stop nie uczestniczy w pogrzebach (jedyny zawód przychodzący mi do głowy to właśnie grabarz) lub nie miał wątpliwej przyjemności podczas podróży po Transylwanii spotkać Hrabiego Drakuli to powinien unikać zakładania czarnych butów w ciągu dnia. No chyba, że jest księdzem i czarny ubiór jest ubiorem służbowym – w sumie to trzeci wyjątek – dodaję go do dwóch powyżej.


No i kolejne przeświadczenie, aspirujące wręcz do wzorcowego – skoro buty są „drogie” i dobre to muszą wytrzymać wszystko. Przez słowo „wszystko” mam na myśli: przetrwanie tropikalnej burzy w Panamie, zdeptanie damskimi szpilkami podczas tańca (wielokrotne), chodzenie niemal bez przerwy (i bez jakiejkolwiek pielęgnacji) przez trzy lata, wylanie na nich ropy na stacji benzynowej, pogryzienie przez psa wielkości tygrysa bengalskiego oraz próby rozciągania skóry za pomocą spirytusu. Słowem zabrakło jeszcze tylko wybuchu bomby atomowej gdy buty znajdowały się blisko epicentrum eksplozji, nurkowania w nich na rafach koralowych (i pożarcia w między czasie przez rekina tygrysiego) oraz przejechania przez walec drogowy. Ciekawi mnie czy ktoś kto kupił lamborghini i wyrżnął nim w drzewo ma pretensję do producenta, że blacha się wygięła albo wjechał do jeziora i zdziwił się, że samochód przemókł? Przecież to klasa premium, kosztuje miliony, powinien przetrwać wszystko. To, że dana rzecz jest wysokiej jakości nie oznacza, że jest niezniszczalna, oczywiście buty szyte z dobrej skóry wytrzymają znacznie dłużej niż klejone z mieszanki, a mercedes na pewno przetrzyma syrenę 106 lux, ale należy o nie dbać tym bardziej im wyższej jakości są. Jeśli ktoś potrzebuje butów nieprzemakających widziałem ostatnio całkiem zgrabne gumiaki za 45 złotych – gwarantuję, że ich odporność na wodę (a zapewne także ropę, butapren, rozpuszczalnik i kwas solny również) jest znacznie wyższa niż tych przepięknych Barkerów za kostkę, które właśnie do nas przyszły i w których się zakochałem miłością od pierwszego wejrzenia (tylko błagam nie mówcie mojej żonie, która już teraz podejrzewa, że wypłatę odbieram w naturze, czyli w butach właśnie).
C.D.N

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl